Jestem cholernym nałogowcem. Jest lipiec więc mogę zrobić półroczne podsumowanie moich małych uzależnień. Całkiem przyziemnych i całkiem materialnych uzależnień. Diamentowy sklep. Odwiedzany z dziewczynami, nasz najulubieńszy, przyprawiający o uśmiech na twarzy i pozbawiający wszelkich oszczędności. Dodatkowo pozbawia mnie miejsca w szafie. Dbanie o siebie. Przesadne kremowanie się wszystkimi specyfikami jakie mam w domu, malowanie paznokci, peelingi, maseczki, perfumy i inne głupotki. Czasami potrzebne, ale zdecydowanie nie tak często. Mimo to kocham te zapachy, stare i nowe. Sprawdzanie różnych balsamów, wybieranie ulubionego. Świeczki ,kadzidełka i światełka. Lubię światło. Czuje się dobrze siedząc w pokoju w świetle białych lampeczek albo cynamonowej czy różanej świeczki. Czytanie książek. Czytam codziennie, najbardziej lubię wątki miłosne. Zawsze zastanawiam się jak skończy się książka, kto z kim będzie, jak ułoży się życie bohaterów. Przyznaje się, że potrafię przeczytać trzy zdania kolejnego rozdziału, żeby wiedzieć co się wydarzy. Nie wytrzymuję z ciekawości. Mój pokój. Ostatnio polubiłam względny porządek. Nie mam zapędów na bycie pedantką, ale średnio odpowiada mi bałagan jaki miałam kiedyś. Do tego przyklejam na ściany kolejne zdjęcia, plakaty, zastanawiam się jak ozdobić mój mały świat. Dodatkowo bezgranicznie uwielbiam skarpetki,buty i bluzy. To chyba moje główne nałogi, które akceptuję. I potrzebuję natychmiastowych zmian, więc zmieniam. Przestaję tylko mówić, przecież w końcu mówienie nic nie zmieni. Skoro chcę,to potrafię, skoro potrafię to robię.
mam takie same nalogi :*
OdpowiedzUsuńOlgs