ps.lubię jeździć autostopem przez galaktykę.
środa, 28 marca 2012
42.
Zapakuj swoją rakietę w plecak, i przyjedź do mnie. Wsiądziemy do niej razem. I polecimy. Ukradniemy razem księżyc, spróbujemy. Myślisz że jest za ciężki? To pocieszymy się gwiazdką. Jedną małą,maleńką. Nikt nie zauważy, że jej nie ma. Po drodze wpadniemy w turbulencję. Będziemy śmiać się z własnych, wystraszonych min. Będziesz miał cudowny plan. Dokładnie przewidziałeś, że chcesz wylądować na marsie. Mój błagalny wzrok powie Ci wszystko. Chce chociaż pochodzić po księżycu, jeśli nie uda nam się go ściągnąć na ziemię! Nasza wycieczka przedłuży się o kilka chwil. Złapiemy się za rączki i będziemy skakać po księżycu. Może postawimy tam malutka,różową chorągiewkę? Co Ty na to? Proszę,proszę,proszę. W tym momencie zacznę się zastanawiać,co oznacza Twój uśmiech. A Ty wyjmiesz zza siebie małą,białą chorągiewkę i duży pędzelek. Jednym pociągnięciem Twojej delikatnej dłoni zamienisz białe maleństwo na różowe. Pojawią się dołki w moich policzkach. Zawsze są, kiedy się uśmiecham. Te nieszczęsne dołeczki. Nigdy nie zrozumiem,co w nich uroczego. Dobrze,że chociaż Ty to rozumiesz. Chwilę później mam już zamyślona minę. Posmutniałam. Ty wyraźnie też. Opowiesz mi o tym? Opowiesz. Będziesz mówił szybko i cicho. Właściwie to Twój głos będzie z sekundy na sekundę coraz cichszy.Co masz mi do powiedzenia w tym niezwykły miejscu? Będziesz mówił o sobie i o mnie. Mówił o tym, że tak bardzo nie chcesz. Nie wiedziałam ,że nie chcesz aż tylu rzeczy. Zaczniemy przegadywać się nawzajem. Ja będę starała się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Przecież nie możesz mieć jakiegoś wielkiego problemu. Sześć i pół minuty wcześniej wydawałeś się być najszczęśliwszy na świecie! Z rozpędu przez moje myśli przeszło słowo ziemia,ale nas tam brak. Jesteśmy wysoko,daleko. Poznam w końcu Twój problem. Nie chcesz wracać do rzeczy przyziemnych. Ja też nie chcę. Chociaż....Chociaż różni nas tak wiele. Ty twardo stąpasz po chodnikach. Wiesz ,że musisz własną pracą coś osiągnąć. Zdajesz sobie sprawę z tego,że otoczenie jest brutalne. Jesteś świadomy tego, że rzeczywistość jest jaka jest. Wiesz też, że ja jestem we własnym świecie. I to najboleśniejsza rzecz, jaką sobie uświadamiasz. Często wyobrażasz sobie moje myślenie. Mówisz "Nie wszystko jest takie ,jak Ci się wydaję". Nie przyjmuję tego do wiadomości,słyszysz. Moje marzenia się spełnią,mój plan na życie jest idealny, wszystko mi się uda. I tak pewnymi czasami jest. Mówisz "Przestań wypierać rzeczywistość". Przestaje mi się to podobać. Mój świat jest szczelnie zamknięty,zrozum to. Nie gaś mojego zapału. W tej chwili zaczynam myśleć ,że chcesz mi zrobić na złość. Zaczynam się buntować, tupać nogami. Już nie jest tak kolorowo. Psujesz mi idealną wizję. Oczywiście dalej to Ty jesteś w niej moim idealnym ,jedynym,kochanym. Ale już jest inaczej. Przez chwilę patrzymy na siebie. Skończ się okropna chwilo. Zejdźmy na ziemię. Nie chcę już. Nie mogę tak dłużej. Pożegnamy się, nie odezwiemy się do siebie już nigdy. Uda Ci się uświadomić mnie. W końcu Ci się uda. To jedyna rzecz ,która będzie od tej pory dla Ciebie małą radością. Bo sam wiesz,jak jest. Beze mnie to i Twoja idealnie kolorowa tęcza nie ma zakończenia. Trwasz. Tylko trwasz. Bo sam wiesz,jak jest.Spakowałeś siebie w plecak,razem z rakietą. W tej chwili nie masz odwagi, żeby go otworzyć. Nie chcesz uświadomić sobie jak bardzo jesteś słaby. Oszukiwanie i zmienianie siebie,spójrzmy prawdzie w oczy.Nikomu nie pomogło.Nie chcę już dłużej. Wyjdź tym oknem,którym przyszedłeś. I nie wracajmy do tego. Żyjemy od tej pory w naszych własnych,samodzielnych kosmosach,z paranoi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz